Mam na imię Ambroży, lekarze po urodzeniu pilnie mnie zabrali, bo pojawiły się poważne komplikacje z oddychaniem. Przy każdym wydechu „cicho stękałem”, jakby uchodziło ze mnie życie… To bardzo poważny objaw u noworodka, dlatego na długi czas wylądowałem pilnym leczeniu! Cały dramat zaczął się gdy mama trafiła do szpitala z zakażeniem, przez co urodziłem się raptem w 35 tygodniu, poprzez cesarskie cięcie. Po kilku godzinach od przyjścia na świat okazało się, że mam problemy, których nikt się nie spodziewał! Moje ciało było zbyt wiotkie, mięśnie nie utrzymywały napięcia, nie potrafiłem też ssać, przez co nie mogłem najzwyczajniej jeść, a więc konieczne było wprowadzenie przez nos sondy czyli takiej rurki, która sięgała aż do żołądka! To była jedyna możliwość by dostarczyć do niego pokarm.
Niedługo później w badaniu kardiologicznym okazało się, że mam wadę serca, dosłownie dziurkę między przedsionkami! Wszyscy mieli nadzieję, że jeszcze zrośnie się ona sama, ale okazało się to dużo poważniejsze niż początkowo zakładano i od razu skierowano mnie na bardzo poważną operację serca. Nie wiem czy wiesz ale serce jest wielkości zaciśniętej pięści, a moja piąstka po urodzeniu była naprawdę malutka co sprawia, że skomplikowana operacja robi się jeszcze trudniejsza...
To jednak nie był koniec nieszczęść jakie na mnie spadały, bo zacząłem mieć wylewy krwi do mózgu! A moja głowa okazała się być większa niż przeciętnego dziecka. Moje oczka nie chciały ze sobą współpracować, raz jedno, raz drugie uciekało w stronę noska.
Mam ciągłe problemy z chodzeniem i mówieniem. Bardzo się staram coś powiedzieć i tłumaczyć czego potrzebuję, ale moja mowa jest bardzo niezrozumiała, dlatego potrzebuję intensywnej rehabilitacji, która pomoże utrzymać napięcie mięśniowe w moich rączkach, nóżkach i buzi. Marzę o tym żeby móc iść pobiegać z dziećmi na placu zabaw, żeby mówić z nimi śmieszne rymowanki. Dzięki ludziom dobrego serca takim jak Ty mam szansę by chodzić, biegać i mówić, mam szansę zdobyć kolegów do zabawy! Dlatego proszę pomóż mi, bo każda godzina rehabilitacji przybliża mnie do marzenia o chodzeniu i mówieniu. Proszę pomóż.
Bo najgorsze co może się stać, to brak stałej i systematycznej terapii, a to grozi problemami już do końca życia!
Aby do tego nie dopuścić, bardzo proszę o dobrowolną wpłatę, bo liczy się każdy grosz, a już symboliczne 19 zł to nawet godzina zajęć na turnusie rehabilitacyjnym!
Ambroży Libigocki - Subkonto nr 102182702