Dramat zaczął się w środku nocy, gdy zamiast główki pojawiła się moja ręka… Natychmiast popędziliśmy do szpitala na blok operacyjny, musiałem zostać pilnie wyciągnięty, miałem bardzo małe szanse na przeżycie!

Mam na imię Tymek i moje serce od początku bije inaczej, czasem za szybko, czasem za wolno, a czasem mam wrażenie, że po prostu się gubi…

Kiedy się urodziłem, wszyscy mówili, że wszystko jest w porządku, ale ja już wtedy traciłem wzrok. Moje lewe oko było mleczne i zamglone, ale lekarze to zbagatelizowali! Mówili, że to przejdzie i z tego wyrosnę, że nie ma czym się martwić.

Mam na imię Oliwier, gdy się urodziłem, cały świat mojej rodziny runął, a lekarz zamiast pogratulować mamie, kazał zabrać mnie w panice! Jak widzisz na zdjęciach, moja rączka niestety nie rozwinęła się prawidłowo.

Mam na imię Antoś i urodziłem się ze straszną chorobą, która od pierwszych minut życia drastycznie deformuje moje ciało! Ból jaki temu towarzyszy jest niewyobrażalny. Kości mojej czaszki są zrośnięte i nie ma miejsca dla mózgu, który nadal rośnie. Czuję się jakby moja głowa była w imadle, które zaciska się coraz bardziej i bardziej, grożąc zmiażdżeniem!

Jestem Kubuś, urodziłem się siny, niemal bez ruchu, prawie bez życia bo pępowina niczym lina owinęła się wokół mojej szyi dusząc mnie niesamowicie! Już od pierwszych chwil życia musiałem walczyć o pozostanie na tym świecie, a dzisiaj czas nagli mnie jeszcze bardziej, bo potrzebuję natychmiastowej pomocy, inaczej wszystko przepadnie! Przepadnie moje zdrowie i przyszłość!

Mam na imię Maciuś, kiedy się urodziłem moje ciałko było słabe i całkowicie wiotkie o sinym kolorze! Zwisałem bezwładnie w rękach lekarza jakbym nie posiadał żadnych mięśni, a miał tylko kości naciągnięte skórą…

Mam na imię Celinka i wszystko zaczęło się jeszcze w brzuchu mamy. Był to 7 miesiąc ciąży...

Mam na imię Marysia i gdy przychodziłam na świat to rozegrał się istny horror, sytuacja była tak napięta, że nawet lekarze w pewnym momencie spanikowali i próbowali wręcz zatrzymać akcję porodową!

Ważne jest, by nie odkładać pomocy na później.


Zróbmy wszystko, co w naszej mocy, aby nasi podopieczni mogli cieszyć dobrym życiem. 

Mam na imię Lilianna, kiedy miałam raptem 6 miesięcy, lekarze wkłuwali mi się bezpośrednio do oka, aby podać mi bardzo silny lek!

Mam na imię Nikodem, i choć nic na to nie wskazywało, to już kilka minut po urodzeniu zacząłem się śmiertelnie dusić, sinieć i nie potrafiłem samodzielnie oddychać!

Pierwszy rok życia spędziłem w szpitalu, była to walka o każdy oddech, każde najmniejsze tchnienie. Byłem mały, siny i co gorsza niezdolny do samodzielnego oddychania!

Mam na imię Antoś, moje pierwsze chwile życia były dramatyczne. Powoli dusiłem się jeszcze w brzuchu mamy, aż do utraty przytomności i zatrzymania akcji serca! Liczyła się każda sekunda, a ja umierałem, a kiedy w końcu pojawił się lekarz, niezwłocznie pojechaliśmy na salę operacyjną, by przyjść na świat za pomocą cesarskiego cięcia.

Jestem Bartuś i muszę to w końcu powiedzieć… dusiłem się tak wiele razy, że myślałem, że już nigdy nie będę w stanie wziąć normalnego oddechu! Ból w klatce piersiowej był tak potworny, że momentami czułem się jakbym był żywcem rozdzierany na pół!

Mam na imię Iga i ledwo gdy pojawiłam się na tym świecie, to już w drugiej dobie życia moje serce stanęło! Na co dzień walczę z bólem tak silnym jakiego nie zaznał żaden dorosły!

Mam na imię Wiktoria i musisz wiedzieć, że moje życie nagle zamieniło się w koszmar! Dusiłam się, rwący ból nie oszczędzał płuc, a to wszystko jeszcze zanim mogłam zobaczyć mamę i siostrę bliźniaczkę…

Mam na imię Leon, moja historia zaczęła się od strachu, chaosu i krzyków, a lekarze kazali się mamie ze mną pożegnać…

Jestem malutka Emma i kiedy się urodziłam, rozegrał się prawdziwy dramat! Nagle nie wiedzieć dlaczego zaczęłam się czymś dusić i dławić. Lekarze szybko oczyścili moje drogi oddechowe z wydzielin i pilnie podali tlen, ale niestety trwało to zbyt długo i już na niewiele się to zdało.

Mam na imię Aniela, dramat jaki przeżyłam naznaczył wszystkich w moim otoczeniu. Urodziłam się w bólu, strachu i niepewności w wadzie jedynie troszkę przekraczającej jeden kilogram! 

Mam na imię Ariana, gdy się urodziłam los zakpił ze mnie okrutnie, bo ledwo po skończeniu dwóch miesięcy, okazało się, że nie śledzę wzrokiem przedmiotów i nie potrafię ich łapać, a to był dopiero początek problemów i końcowa diagnoza tego stanu rzeczy okazała się tragiczna!

Mam na imię Kacperek, kiedy się urodziłem zamiast łez szczęścia polały się łzy strachu i bólu jednocześnie, bo będąc jeszcze w brzuchu mamy zdiagnozowano u mnie bardzo silne martwicze zapalenie jelit płodu!

Mam na imię Waleria, kiedy się urodziłam praktycznie natychmiast zapadł na mnie wyrok i mówiono, że nie przeżyję! Okazałą się, że choruję na zespół Edwardsa! To potworna, podstępna choroba, obdziera ze szczęścia mnie i wszystkich moich bliskich. 

Mam na imię Maja i gdy się urodziłam ważyłam zaledwie 1390g, a moje sine i bezwładne ciało nie chciało na początku reagować. Nie oddychałam, miałam ciężką zamartwicę, a nerwowe działania lekarzy, którzy próbowali mnie reanimować zdawały się trwać wiecznie! 

„…Byłem przestraszony i całkiem osamotniony, kompletnie słaby, mamie nie wolno było mnie nawet zobaczyć! Nie potrafiłem jeść, ssać, dopiero po kilku dniach…”

Mam na imię Aurelia i mam raptem 7 miesięcy, ale kiedy przyszłam na świat, to już w drugiej dobie życia lekarze przekazali tragiczne wieści… Mam bardzo poważną wadę serca, tak naprawdę to jest to dla mnie wyrok, bo nie wiem, czy jakakolwiek jego część działa jeszcze prawidłowo!

Mam na imię Nina, przestałam oddychać jeszcze kiedy byłam w brzuchu mamy, a przez rozrywający ból w klatce piersiowej konieczne było moje natychmiastowe przyjście na świat!

Mam na imię Aleksander, urodziłem się już w 6 miesiącu ciąży! Mimo połączenia pępowiną, nagle przestałem pobierać tlen, czyli „oddychać”. 

Mam na imię się Antosia, przyszłam na świat w najgorszym możliwym momencie, bo w szczycie pandemii, gdzie dostępność do lekarza była bardzo utrudniona. Nie miałam prawa żyć, bo rodząc się ważyłam zaledwie 670g...

Mam na imię Kacper i chciałbym opowiedzieć Ci historię. Kiedy się urodziłem dostałem tylko 1 punkt APGAR na 10 możliwych i ważyłem niecały kilogram. Rodzice na każdym kroku słyszeli, że nie przeżyję, a lekarze stawiali na mnie już krzyżyk.

Mam na imię Janusz i niestety urodziłem się z bardzo złośliwym nowotworem, ale to co się działo podczas mojego urodzenia przechodziło ludzkie pojęcie! Był 32 tydzień ciąży, gdy nagle rozpoczęła się bardzo poważna akcja porodowa. Byłem wcześniakiem, nie oddychałem, a moje serduszko nie biło.

Mam na imię Aleks. Moje przyjście na świat było traumatyczne, pełne strachu, niepewności, bólu i rozpaczy. Panika w oczach lekarzy, którzy byli głusi na zdezorientowanych rodziców, którzy pytali ciągle „co się dzieje…?”

Raptem 2 tygodnie przed moim planowanym przyjściem na świat los strasznie ze mnie zakpił. Ostatnie badanie KTG wyszło bardzo źle, bo pępowina owinęła się wokół mnie bardzo, ale to bardzo mocno!

​​Mam na imię Benedykt, każdy dzień mojego życia deformuje mi drastycznie twarz! Nikt nie spodziewał się, że rozpocznę swoje życie od bólu i niekończącej się listy schorzeń.

Mam na imię Zuzia i teoretycznie nie miałam żyć, bo niemal nikt nie wierzył, że z taką wadą uda mi się dotrwać do końca ciąży mamy. 

Jestem Bartek, prawie umarłem i mój mózg został uszkodzony przez zdarzenie, którego nikt się nie spodziewał! Książkowa ciąża zamieniła się momentalnie w dramat raptem na 2 dni przed planowanym cesarskim cięciem. 

Nazywam się Zuzia. Kiedy się urodziłam miałam bardzo słabe ciałko, kiedy mnie trzymano na rękach, moje nóżki i rączki zwisały swobodnie. Byłam tak słaba, że otwarcie powiek było dla mnie ciężkim wyzwaniem.

Nazywam się Amanda, urodziłam się z rzadką wadą genetyczną, o której wciąż niewiele wiadomo, ale wiadomo jedno, że boli strasznie!

 „Pani dziecko, przestało rosnąć”, to usłyszała mama na wizycie kontrolnej u położnika. Zaraz potem rozpętał się chaos, traciłem tętno. Stało się jasne, że albo mnie wyciągną z brzucha mamy natychmiast, albo dostanę malutką trumienkę… 

Mam na imię Agatka, mój horror trwał miesiącami, ale najgorsze miało dopiero nadejść! 

Mam na imię Cyprian, urodziłem się z bardzo rzadką wadą serca, która jest tykającą bombą, zagrażającą mojemu życiu!

Nazywam się Milena i muszę Ci powiedzieć, że była raptem 8 minuta mojego życia, kiedy jedną nogą byłam już na tamtym świecie…

Nazywam się Hania, nie chodzę, nie siedzę, nie mówię. Przyszłam na świat w dramatycznej atmosferze, bo owinęłam się pępowiną i lekarze podejrzewali zamartwicę. Natychmiast konieczne było cesarskie cięcie.

Mam na imię Oliwier, wraz z pierwszym oddechem moje życie stało się piekłem. Urodziłem się w krytycznych okolicznościach, bo przedwcześnie z powodu zakażenia wewnątrzmacicznego. 

Nazywam się Antek, nikt nie spodziewał się, że stanę na krawędzi śmierci, a dotychczasowy świat moich bliskich obróci się o 180 stopni, zrzucając na barki ciężar, którego samemu nie da się udźwigać.

Mam na imię Marysia. Kiedy mama była ze mną w ciąży, prawie przez pół roku było wszystko w porządku, a potem mama wylądowała w szpitalu na podtrzymywaniu ciąży.

Nazywam się Julka, nie wiedzieć czemu przyszło mi wyjątkowo szybko powitać ten świat! Najpierw w połowie drogi, bo w 23 tygodniu ciąży mama dostała pierwszych skurczy, ale dopiero w 30 tygodniu odeszły tak naprawdę wody płodowe, jednak lekarze powstrzymali akcję porodową jeszcze na 5 kolejnych dni! 

Nazywam się Franciszek. Cały mój świat zawalił się nagle i bez ostrzeżenia, kiedy mój brat bliźniak zmarł chwilę po naszym urodzeniu, a ja stanąłem na krawędzi życia… Wszystko zaczęło się po 6 miesiącach ciąży, gdy łożysko mojego brata nagle zaczęło się odklejać!

Nazywam się Rysiu. W brzuszku u mamy rosłem sobie wraz z moim bliźniaczym bratem, aż tu na miesiąc przed przewidywanym porodem mama poszła na rutynowe, kontrolne badania, gdzie okazało się, że jeden z nas ma nieprawidłowe tętno!

Jestem Hanusia, przyszłam na świat dużo za wcześnie niż to planowała mama i do tego w bardzo nietypowy sposób, bo doszło do przebicia pęcherza płodowego przez spiralę, co wymusiło natychmiastową walkę o moje życie, ale muszę Ci powiedzieć, że...​​​​​​​

Nazywam się Lenka, przyszłam na świat troszkę wcześnie bo w 36. tygodniu ciąży za pomocą cesarskiego cięcia. Nie oddychałam, moja mamusia była przerażona nie mogąc się doczekać pierwszego płaczu, a strach potęgowali biegający dookoła mnie lekarze..

Mam na imię Lila i potrzebuję bliskości, niestety ona może mnie zabić. Zaczęło się jeszcze kiedy byłam w brzuszku mamusi. W połowie ciąży na rutynowym badaniu lekarz zauważył nieprawidłowości, których początkowo nie mogli niczemu przypisać.

Nazywam się Dominika, urodziłam się tylko troszkę szybciej niż inne dzieci z wagą raptem 2,5 kilograma i nic nie wskazywało na to, że może być coś nie tak, bo dostałam nawet 10 punktów w skali Apgar. Mijały dni i chyba fajny ze mnie był bobasek, bo przez chwilę rosłam i badania miałam dobre, aż tu nagle gdy rodzice zabrali mnie do rodziny na kilka dni, wydarzyło się coś niespodziewanego!

Nazywam się Matylda, urodziłam się cesarskim cięciem o miesiąc za szybko bo nie mogłam oddychać i umierałam w brzuszku mamy! Dla mnie to był ogromny szok, te hałasy i krzątanina lekarzy i położnych. Czasami znów zapominałam oddychać więc zostałam podłączona do różnych maszyn żeby móc mnie monitorować cały czas.

Nazywam się Anastazja, urodziłam się w listopadzie zeszłego roku, ale zanim do tego doszło cierpliwie czekałam w brzuszku mamusi, czasami delikatnie się rozpychałam, aby powiedzieć jej, że ja ja też nie mogę się doczekać spotkania z nią.

Nazywam się Jaś, urodziłem się na samym początku 7 miesiąca ciąży mamy, ponieważ miała zespół HELLP, co stwarzało zagrożenie dla jej życia oraz mojego. Ważyłem tylko kilogram, to średnio 3 a czasem nawet 4 razy mniej, niż dziecko urodzone w 9 miesiącu ciąży.

Mam na imię Nikoś, nie wiem jak Ci to powiedzieć, ale chyba najprościej będzie że opiszę to jednym zdaniem… żyję jakby w innym świecie. Pech chciał, że jestem tym jednym na tysiąc.

Nazywam się Róża, dość nietypowe imię, ale chyba nadano mi je z powodu niespodziewanych okoliczności w jakich się urodziłam. Zdążyłam posiedzieć w brzuszku mamy raptem sześć miesięcy, do momentu kiedy coś zaczęło być nie tak i nagle sytuacja stała się bardzo niebezpieczna. 

Nazywam się Oliwier. Rodzice w napięciu oczekiwali mojego przyjścia na świat, aczkolwiek kiedy nadszedł termin i mama poszła do szpitala by mnie lada moment urodzić, to w szpitalu sam ordynator wykonał kontrolne USG.

Nazywam się Nikoś, przyszedłem na świat w styczniu 2019 roku i niebawem będą moje urodziny. Jeszcze nie wiem czy uda mi się spróbować tortu, bo niestety przez chorobę o zdmuchnięciu świeczek nawet nie mogę pomarzyć.

Nazywam się Igor, przyszedłem na świat w styczniu 2019 roku jako krytyczny wcześniak. Nie bardzo wiem co to znaczy, ale mama mówi, że ważyłem zaledwie jeden kilogram, a w klatce piersiowej miałem niecałe 22cm obwodu

Mam na imię Amelia, urodziłam się ze zdeformowanymi obiema stopami i lewą ręką. Niedorozwinięte stopy z zalążkami paluszków, bolące przy próbach bycia normalną. 

Jestem Janek, minęło już ponad 30 tygodni w brzuszku mamy kiedy na wizycie kontrolnej lekarz zauważył coś niepokojącego i odesłał nas na bardzo skomplikowane badanie. Mama nie wierzyła, że to się dzieje naprawdę, cała rodzina chciała się obudzić z tego złego snu, ale koszmar miał się dopiero zacząć!

Mam na imię Kajtek, dopiero przyszedłem na świat, a ten wywrócił mi się o 180 stopni i runął na głowę. Jestem drugim dzieckiem moich rodziców, dlatego tym bardziej nikt się nie spodziewał, że tym razem stanie się coś złego. Mamusia była już ze mną w ciąży 7 miesiąc i pojechała na kontrolne USG, aby posłuchać mojego serduszka. 

Nazywam się Czarek, przyszedłem na świat 1,5 roku temu jako zdrowy chłopiec, ale już dwie godziny po urodzeniu prawie umarłem! Zdiagnozowano, u mnie brak lewej komory serca, która transportuje natlenioną krew do organów i pilnie przewieziono mnie do szpitala klinicznego.

Nazywam się Amelka, nie dawano mi zbyt wiele szans na życie, ale uparłam się żeby przyjść na ten świat. Spójrz na swoją dłoń, to byłam ja! Zaledwie 20 centymetrów, tylko tyle miałam kiedy się urodziłam, a ważyłam 6 razy mniej niż przeciętny dzidziuś bo zaledwie 550 gramów.

Jestem Jaś i mam już 7 lat, ale niestety moje umiejętności ruchowe są jeszcze na poziomie niemowlęcym. Nie umiem normalnie siadać, a główka niestety zwisa mi na tą stronę na którą się przechylę.

Filipek jest spokojnym i kochającym chłopcem. Urodził się 7. listopada 2019 roku i dzielnie i cierpliwie znosi badania oraz wizyty u specjalistów. Marzeniem rodziców Filipka jest samodzielność chłopca w przyszłości.

Choruję na padaczkę, mam także Zespół Aspergera, zaburzenia hiperkinetyczne z deficytami uwagi, zeza, oczopląs, astygmatyzm, podejrzenie astmy.

Jestem małym chłopcem po udarze niedokrwiennym lewej półkuli mózgu.

Cześć. Nazywam się Kornelia Pikus. Mieszkam w Rybniku i urodziłam się z niedorozwojem lewej nóżki… brak kości strzałkowej, skrót uda, skrót kości piszczelowej, stopa końsko – szpotawa.

Mam podejrzenie choroby metabolicznej, hipotonię, obniżone napięcie mięśniowe, opóźniony rozwój psychoruchowy, opóźnioną mowę, AZS.

Cześć! Mam na imię Boguś. Urodziłem się z Zespołem Moebiusa tzn. że nie mam mimiki twarzy, czyli nie mogę się uśmiechać, marszczyć brwi, nie mogę nawet mrugać. Dodatkowo mam obustronny niedosłuch, dlatego potrzebuję aparatów słuchowych, aby lepiej poznawać otaczający mnie świat.

Oliwia przyszła na świat 28.12.2018r. Urodziła się z zespołem wad wrodzonych oraz wadą OUN. Rozwój psychomotoryczny jest opóźniony, występuje obniżone napięcie mięśniowe oraz obustronny niedosłuch.

Cześć, nazywam się Aurelka. Urodziłam się 30.11.2016r. jako wcześniak w 33tc. Moim największym zmartwieniem, które nie daje mi funkcjonować tak jak inne dzieci, jest wzmożone napięcie mięśniowe. Dopiero niedawno postawiłam swoje pierwsze, niepewne kroki. Dlatego też potrzebuję nieustannych rehabilitacji, aby móc kiedyś biegać tak jak inni…

Urodziłem się 5. grudnia 2005 roku. Mam mózgowe porażenie dziecięce, niedowład czterokończynowy, padaczkę lekooporną, upośledzenie w stopniu głębokim.

Wspólnie możemy wiele!


Działajmy szybko i pomagajmy! Każda wpłata ma znaczenie bo liczy się każdy grosz!