Nie mogłam oddychać. Dusiłam się! Łapałam powietrze, ale ono jakby nie docierało do moich płuc. Zasnęłam, a gdy się obudziłam, byłam sparaliżowana. Mogłam poruszać jedynie oczami!
Mam na imię Antonina, ale mów mi Tosia, przyszłam na świat z ciąży bliźniaczej, trochę za szybko. Ważyłam tylko 1,5 kilograma. Rozwijałam się troszkę wolniej niż powinnam, mam przez to obniżoną odporność, bo coś co miało być zwykłym „katarem” stało się koszmarem i prawie mnie zabiło! Wirus RSV, który łapie niemal każde dziecko w pierwszym roku życia, zwykle to kilka dni czegoś na wzór przeziębienia, ale nie dla mnie... Nagle z dnia na dzień zaczynało mi brakować powietrza. Coraz bardziej i bardziej, dusiłam się i nie mogłam nabrać tchu. Trafiłam w trybie pilnym do szpitala, ale mój stan się pogarszał. Moje płuca i serce nie dawały już rady.
Zostałam zabrana na OIOM. Nie było chwili do stracenia. Pilnie zorganizowano przyjazd lekarzy specjalistów z Poznania. Musiałam zostać wprowadzona w śpiączkę. Moje płuca przestały pracować całkowicie! Praktycznie umarłam… Dlatego lekarze podczas natychmiastowej operacji podłączyli mnie do maszyny ECMO. Z mojego małego ciałka wystawały niezliczonej ilości kabli i rurek. Specjalna maszyna wypompowywała ze mnie krew, którą natleniała sztucznie poza ciałem i wpompowywała sportem, by utrzymać mnie i moje organy przy życiu!
Ta walka trwała niemal miesiąc, zanim moje płuca zaczęły reagować. Gdy zostałam wybudzona ze śpiączki, coś było nie tak. Nie mogłam poruszyć ani rączką ani nóżką, ruszały się tylko moje oczy. Byłam przerażona. Serce i nerki też nie chciały prawidłowo funkcjonować. Kolejne leki i tygodnie rehabilitacji. Powoli moje ciało uczyło się jak się poruszać. Niestety podczas choroby doszło do niedotlenienia przez co mój rozwój jest opóźniony. Choć moje życie zostało uratowane to zaczęła się intensywna walka o moją sprawność. Dzieci w moim wieku rozwijają się bardzo szybko, co sprawia, że sprawa jest jeszcze pilniejsza. Muszę pracować częściej i więcej niż inne dzieci bym mogła mieć szansę na sprawność. Dlatego proszę pomóż mi bo tylko dzięki ludziom dobrego serca takim jak Ty, mam szansę na opłacenie rehabilitacji, która pozwoli mi biegać i cieszyć się dzieciństwem! Bardzo proszę pomóż mi być zdrową, być taką jak wszyscy.
Bo najgorsze co może się stać, to brak stałej i systematycznej terapii, a to grozi problemami już do końca życia!
Aby do tego nie dopuścić, bardzo proszę o dobrowolną wpłatę, bo liczy się każdy grosz, a już symboliczne 19 zł to nawet godzina zajęć na turnusie rehabilitacyjnym!
Antonina Kubiak - Subkonto nr 102199902