Jestem malutka Emma i kiedy się urodziłam, rozegrał się prawdziwy dramat! Nagle nie wiedzieć dlaczego zaczęłam się czymś dusić i dławić. Lekarze szybko oczyścili moje drogi oddechowe z wydzielin i pilnie podali tlen, ale niestety trwało to zbyt długo i już na niewiele się to zdało. Byłam zmęczona tą długą walką o oddech i nie byłam w stanie zacząć sama jeść. Na domiar złego jeszcze wdało się zapalenie płuc, a to był dopiero początek historii...
Koszmar trwał nieprzerwanie, bo nagle pojawił się krwotok z górnego odcinka pokarmowego. Diagnoza wstrząsnęła wszystkimi bo okazało się, że mam zrośnięty przełyk z przetoką tchawiczo-przełykową i nie mogę jeść ani oddychać!
Musiałam natychmiast przejść operację by przeżyć. Operacja na tak małym ciałku jest trudniejsza niż można sobie wyobrazić, nie obyło się więc bez komplikacji. Podczas operacji doszło do złamania obojczyka i konieczna była transfuzja krwi. Blizna po operacji jest pod łopatką i powoduje problemy. A już siedem dni po tym musiałam przejść kolejną operację, tym razem poszerzania przełyku, bo wciąż nie mogłam samodzielnie jeść i jedzenie było mi podawane bezpośrednio do żołądka.
Minęły dwa długie i wyczerpujące tygodnie nim mama mogła mnie wziąć pierwszy raz w ramiona. Ponieważ maluszki rosną w oczach to i kolejne operacje poszerzające przełyk były potrzebne. Jak do tej pory przeszłam już 9 operacji! Staram się jeść powoli i dobrze rozdrobniony pokarm, ale doskwiera mi refluks, czasem i tak zdarza mi się zakrztusić, muszę więc bardzo uważać, żeby jedzenie mi nie utknęło w gardle, bo przestanę oddychać i stracę przytomność, a to może się skończyć tragicznie.
Na co dzień zmagam się też z obniżonym napięciem mięśniowym, co znaczy, że moje mięśnie są słabe i nie napinają się prawidłowo a okropna blizna, która została mi po operacji nie rośnie jak reszta ciała i niestety ciągnie mi kręgosłup wyginając go! Potrzebuję wielu godzin intensywnej rehabilitacji by moje życie nie skomplikowało się jeszcze bardziej a krzywy kręgosłup powoduje kolejne problemy zdrowotne.
Rehabilitacje, które są refundowane są niewystarczające, a odległe terminy i brak specjalistów na kasę chorych utrudnia powrót do zdrowia. Dlatego proszę pomóż! Żebym zdążyła jeszcze cieszyć się dzieciństwem, mieć kolegów i koleżanki z placu zabaw, biegać, skakać czy smakować jedzenie, smakować życie… Marzę o tym co zdrowe dzieci mają na co dzień, nic więcej, pragnę tylko namiastki normalności, ale mogę to osiągnąć tylko dzięki ludziom dobrego serca jak Ty.
Bo najgorsze co może się stać, to brak stałej i systematycznej terapii, a to grozi problemami już do końca życia!
Aby do tego nie dopuścić, bardzo proszę o dobrowolną wpłatę, bo liczy się każdy grosz, a już symboliczne 19 zł to nawet godzina zajęć na turnusie rehabilitacyjnym!
Emma Piechalak - Subkonto nr 102130202