PILNE!
Zweryfikowano

Mam na Imię Ignaś i gdy się urodziłem, zaciskałem mocno usta, a z nich toczyła się piana, ja walczyłem o chociaż jeden mały oddech…

Samych wód płodowych było trochę za dużo, a mój żołądek był zbyt mały, i nic nie wskazywało na to, co za chwilę ma się wydarzyć, bo gdy rozpoczęła się akcja porodowa, mama była już w szpitalu. Nagle wody płodowe okazały się zielone, dlatego natychmiast zlecono cesarskie cięcie. Chociaż urodziłem się trochę za wcześnie, to nikt nie podejrzewał, że zaraz będę walczył o życie!

Ponieważ mama wciąż była na sali operacyjnej po cesarskim cięciu, leżałem przytulony do taty. Nagle z moich ust zaczęła wychodzić gęsta piana, a ja dusiłem się. Lekarze odsysali płyn i próbowali założyć mi przez nosek sondę do żołądka, ale okazało się to niemożliwe. Rurka utknęła mi w gardle i nie chciała przejść! Szybkie badanie RTG pokazało, że mój przełyk nie jest połączony z żołądkiem! Ślina, którą połykałem, nie mogła trafić do żołądka i wychodziła z powrotem buzią w postaci gęstej piany…

Konieczna była natychmiastowa, bardzo trudna operacja rekonstrukcji przełyku! Po wielogodzinnej operacji przewieźli mnie na oddział intensywnej terapii, podłączonego do respiratora, który pomagał mi oddychać, i odżywianego pozajelitowo, bym nie umarł śmiercią głodową.

Moje serce było bardzo słabe, moje życie było zagrożone. Spędziłem 7 dni na OIOM-ie, zanim udało się odłączyć mnie od respiratora i zacząłem oddychać samodzielnie.

Lekarze ponownie założyli mi sondę, tym razem z powodzeniem. Niestety obecnie nadal mam kłopoty z jedzeniem. Otworzyła się przetoka pomiędzy przełykiem i tchawicą, przez co jedzenie często trafia tam, gdzie powinno powietrze. Konieczna była kolejna operacja układu pokarmowego. Problem nie został rozwiązany raz na zawsze, bo z czasem przetoka otworzyła się ponownie i powstało nowe połączenie między tchawicą i przełykiem. Wymagam stałej kontroli i obserwacji, bo nawet drobna infekcja jest dla mnie śmiertelnie groźna. Byłem hospitalizowany 7 razy, z czego aż 3 razy walczyłem o życie na OIOM-ie.

Jako małe dziecko szybko rosnę, a przez choroby i pobyty w szpitalu mam opóźniony rozwój psychoruchowy, potrzebuję wsparcia dobrych ludzi, takich jak Ty. Bo codzienna intensywna rehabilitacja, opieka kardiologicznej, chirurga dziecięcego, pulmonologa, audiologa, ortopedy i regularnych wizyt w poradni patologii noworodka są ponad siły. Dlatego proszę, pomóż. Każdy drobny gest to dla mnie szansę na życie.

​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​Bo najgorsze co może się stać, to brak stałej i systematycznej terapii, a to grozi problemami już do końca życia!

Aby do tego nie dopuścić, bardzo proszę o dobrowolną wpłatę, bo liczy się każdy grosz, a już symboliczne 19 zł to nawet godzina zajęć na turnusie rehabilitacyjnym!

Ignacy Mucha - Subkonto nr 102198502