Mam na imię Lilianna, kiedy miałam raptem 6 miesięcy, lekarze wkłuwali mi się bezpośrednio do oka, aby podać mi bardzo silny lek!
Nie to było najgorsze, ale po kolei: Siatkówczak obu oczu - ta diagnoza zabrzmiała jak wyrok! Myślałam, że stracę wzrok na zawsze. Co ważne, dzieci w tym wieku dopiero zaczynają widzieć wyraźnie z bliska, a oczy rozpoznają pierwsze kolory! Tylko, że ja ledwo co zaczynam rozpoznawać twarze moich bliskich. Lekarze zapowiedzieli, że w dobrej opcji nie zobaczę mamy wyraźnie, a w najgorszej stracę wzrok na zawsze!
Tak rozpoczęła się moja walka nie tylko o dzieciństwo, ale o przyszłość, o poznanie świata, o całe moje życie! Przeszłam trzy bardzo mocne chemioterapie, po każdej z nich byłam bardzo zmęczona i ledwo żywa. Mój organizm był wycieńczony ostrymi lekami, nie miałam siły, czasem bolało mnie całe ciało tak mocno jak by ktoś miażdżył mnie od środka… Nie chciałam jeść, płakałam, to bardzo bolało… Jak by tego było mało, to zafundowali mi kolejne dawki preparatów tym razem dotętniczo!
Lekarze podawali lek prosto do tętnicy przy oku! A potem jeszcze trzy wkłucia bezpośrednio do oka!!! Wyobrażasz to sobie? Wkłuwanie igły, do oka! Z silną chemiczną substancją. Tak wiem ona miała mnie leczyć, ale wytłumacz to małemu bobasowi, że boli bo to dobre...
Niestety moje lewe oczko było już bardzo chore i jak by tego było mało to pojawiła się w nim jaskra, potęgująca ból. Nie mogłam tego zrozumieć, dlaczego taka mała dziewczynka, ma doświadczać tyle bólu i strachu przed życiem w ciemności… Niestety nie udało się uratować mojego lewego oka i jak na ironię, moje lewe oko zostało usunięte w Dzień Dziecka... Co ważne! Wciąż jeszcze mogę walczyć aby patrzeć na świat prawym oczkiem! Chociaż i w nim jest jeszcze choroba, a leczenie jest bardzo kosztowne, to jest nadzieja!
Ja ciągle rosnę i konieczne są wymiany protez oka. Do tego chemioterapia przyniosła wiele skutków ubocznych i potrzebuję wielu wizyt u specjalistów i rehabilitantów którzy mi pomogą dojść do siebie i funkcjonować z tym co mam. To już nie jedynie walka o wzrok, ale też o dalsze życie. Bo kiedy tak leżałam słaba i wykończona, to nie miałam szansy się rozwijać jak zdrowe dzieci. I potrzebuje intensywnych fizjoterapii, by móc nabrać sił do poznawania świata o własnych siłach!
Dlatego proszę pomóż mi, bo tylko ludzie dobrego serca, tacy jak Ty, mogą dać mi szansę na życie, na dzieciństwo i samodzielną i zdrową przyszłość!
Bo najgorsze co może się stać, to brak stałej i systematycznej terapii, a to grozi problemami już do końca życia!
Aby do tego nie dopuścić, bardzo proszę o dobrowolną wpłatę, bo liczy się każdy grosz, a już symboliczne 19 zł to nawet godzina zajęć na turnusie rehabilitacyjnym!
Lilianna Gromek - Subkonto nr 102141702