Mam na imię Maciuś, kiedy się urodziłem moje ciałko było słabe i całkowicie wiotkie o sinym kolorze! Zwisałem bezwładnie w rękach lekarza jakbym nie posiadał żadnych mięśni, a miał tylko kości naciągnięte skórą… Po porodzie nie było fajerwerków ani zachwytów nade mną, a tylko przestraszone twarze bliskich, bo urodziłem się za wcześnie, wszyscy przeczuwali problemy tylko nie spodziewali się jak duże one będą!
Niedługo po urodzeniu została zdiagnozowana u mnie poważna wada układu moczowego. To zabrzmi dziwnie, może trochę wstydliwie i ciężko sobie to wyobrazić u takiego brzdąca, ale ujście cewki moczowej, znajduje się w nieprawidłowym miejscu i jest bardzo wąskie, przez to oddawanie moczu sprawia mi ogromny ból, często boli mnie przez to cały brzuszek, czasami jest tak źle, że nie mogę się wysiusiać wcale! Wtedy dochodzi do zastoju moczu! Czasem mam przez to gorączkę i istnieje możliwość uszkodzenia nerek!
Niestety los okrutnie śmieje mi się w twarz, bo niedługo później musiałem walczyć o życie, o każdy oddech, o każde bicie serca, ponieważ zakaziłem się w szpitalu sepsą! I to o ironio w miejscu, które miało być bezpieczniejsze dla kogoś w moim stanie niż własny dom... Do tego została jeszcze zdiagnozowana u mnie astma. Mając taką kombinację chorób jednocześnie, byłem już na progu śmierci, lekarze nie dawali mi szans, ale cudem udało mi się przeżyć.
To zakażenie jednak zostawiło we mnie ślad, a wręcz piętno utrudniające mi jeszcze bardziej powrót do zdrowia. Operacja układu moczowego, której tak potrzebuję by chronić mnie przed bólem i uratować moje nerki, nie może się teraz odbyć z powodu zrostów po sepsie! Lekarze z Centrum Zdrowia Dziecka wciąż prowadzą badania i szukają sposobu na pilne zoperowanie mnie.
Jak by tego było mało to pojawiła się bardzo ostra alergia pokarmowa przez którą głównym moim pokarmem jest tylko mleko. Dlatego mam takie małe marzenie, że gdy stanę się silniejszy, będę potrafił gryźć i wyzdrowieję to spróbuję wszystkich potraw świata! Ale zanim to się stanie, to z powodu obniżonego napięcia mięśniowego, potrzebuję intensywnych rehabilitacji, by żyć jak moi rówieśnicy i nie zostawać w tyle.
Dlatego proszę pomóż mi. Bo tylko dzięki ludziom dobrego serca, takim jak Ty, mam szansę stanąć na własnych nogach i mieć normalne dzieciństwo.
Bo najgorsze co może się stać, to brak stałej i systematycznej terapii, a to grozi problemami już do końca życia!
Aby do tego nie dopuścić, bardzo proszę o dobrowolną wpłatę, bo liczy się każdy grosz, a już symboliczne 19 zł to nawet godzina zajęć na turnusie rehabilitacyjnym!
Maciej Siedlecki - Subkonto nr 102166402