Jest dramat, bo ja ledwo łapię powietrze niczym ryba wyciągnięta z wody. Czuję, jak brakuje mi tlenu. Panikuję, bo moja klatka piersiowa jest ciężka, a każdy oddech piecze od środka! Coś poszło nie tak...
Nazywam się Teoś i przyszedłem na świat zbyt wcześnie. Byłem malutki, tak słaby, że przelewałem się przez ręce. Nie byłem gotowy do samodzielnego życia. Już od pierwszych chwil wszystko zaczęło się komplikować, bo jak mało kto urodziłem się z poważnym zapaleniem płuc!
To nie było ciepłe i pełne wzruszeń przywitanie. Zamiast ramion mamy i czułych głosów rodziny słyszałem tylko pikanie aparatów i jednostajny szum w głowie. Kiedy myślałem, że najgorsze już minęło, to jednak moje małe ciało dalej walczyło i nie wiedzieć czemu, ja ciągle byłem słaby i szybko się męczyłem. No tak… Bo samo zapalenie to za mało na takiego malca i okazało się, że mam mocno zaawansowaną anemię i zamiast nabierać sił, to z każdą sekundą je traciłem!
Jak by było mało, lekarze nagle zaczęli zauważać, że coś nadal jest nie tak. Jedna strona mojego ciała zaczęła pracować inaczej niż druga! Więc z każdą chwilą pojawiała się coraz wyraźniejsza asymetria. Do tego doszło jeszcze obniżone napięcie mięśniowe… Finalnie moje ciało nie zawsze chce mnie słuchać. Jedna strona radzi sobie lepiej niż druga, a ja muszę wkładać coraz więcej wysiłku w rzeczy, które dla innych dzieci są zwyczajne. Teraz już wiem że, rozwijałem się inaczej niż inne dzieci. Mój świat czasami bywa zbyt głośny, zbyt trudny do zrozumienia. Bo okazało się że do tej całej paczki nieszczęść, mam jeszcze autyzm, problemy neurologiczne, opóźniony rozwój mowy.
Moje nóżki też zaczęły się zmieniać. Pojawiły się koślawe kolana i stopy płasko-koślawe. Moje ciało zaczęło się wykrzywiać z powodu obniżonego napięcia mięśniowego i tego, że jedna strona mojego ciała radzi sobie gorzej niż druga. Potrzebuję intensywnych rehabilitacji bo bez nich moje skrzywienie będzie postępować aż zacznie skrzywiać się cały mój kręgosłup i powodować więcej problemów…
Dlatego proszę pomóż mi, bo tylko dzięki ludziom dobrego serca, takim jak Ty, mam szansę kiedyś stanąć prosto o własnych siłach, Ba! nawet nauczyć się mówić! Marzę by kiedyś nagrać Ci filmik i mocno podziękować swoim własnym głosem! Proszę pomóż.
Bo najgorsze co może się stać, to brak stałej i systematycznej terapii, a to grozi problemami już do końca życia!
Aby do tego nie dopuścić, bardzo proszę o dobrowolną wpłatę, bo liczy się każdy grosz, a już symboliczne 19 zł to nawet godzina zajęć na turnusie rehabilitacyjnym!
Teodor Pietkun - Subkonto nr 102192802